Firma SEO zdobywa klienta
Napisany przez admin | Zaagregowany w pozycjonowanie SEO | Napisany 17-04-2009
Otagowany : biznes SEO, pozycjonowanie, zdobywanie klienta
Po raczkowaniu branży pozycjonerskiej w latach 2004-2007, od 2008 roku nadszedł czas, kiedy pozycjonowanie chce mieć przeciętny Kowalski, tak samo jak wielki telewizor plazmowy czy lśniącego SUVa (bez grama błota na podowziu, zazwyczaj nie wyjezdzajacego poza drogę asfaltową). No, bo to już każdy ma, ma też pan Zbyszek z warszatu obok i pani Krysia z cukierni. Już nie sama strona internetowa, a pozycjonowanie chcą mieć (mieć, ale nie koniecznie płacić więcej niż 50zł m-c) – taka moda.
No to co tylko zakasać rękawy i do roboty – zatrudnić paru dobrych handlowców, niech obdzwaniają wszystkie firmy, napędzą klientów. No i co tam zaiwestujmy też we frazę “pozycjonowanie” (tyle zapytań, konkurencja też tam jest, no to i ja też muszę być!) – tak myśli większość firm zajmujących się SEO i pozycjonerów freelancerów.
Dobra to mamy już i handlowców, i wypozycjonowaną stronę (to nic że przypominającą robotę ucznia z podstawówki, ale jesteśmy w TOP10 na pozycjonowanie). I co się okazuje? Handlowcy przychodzą i przynoszą nam umowy po 300-500zł z czego zysku mamy 50zł na miesiąc (albo i tego nie), bo i punkty trzeba kupić, handlowcowi dać pensję, programistów opłacić, to grafikowi jakieś layouty zlecić, czasem koder też się przyda… A klient po tygodniu dupę zawraca, że przecież on płaci kupe forsy, a to jeszcze nie jest w TOPx! I że on chciałby wogóle z nami rozmawiać prawie codziennie na temat jego sklepu internetowego za który zapłacił “aż” 300zł na allegro – oczywiście konsultacje to w ramach pozycjonowania, no bo jak inaczej…
No to co może zrezygnować z handlowców, bo skoro jesteśmy na pozycjonowanie w TOP10 to same nam zlecenia spłyną i zaoszczędzimy na handlowcach. I znowu błąd:)
To by było za proste. Chociaż z drugiej strony bycie w TOP10 na pozycjonowanie też kosztuje… 1500-3000zł to zależy od naszego zaplecza i umiejętności cięcia kosztów. Mniejsza o to. Przychodzi mail ( z darmowego konta w interii):
“Chciałbym wypozycjonować swoja stronę do pierwszej dziesiątki w wyszukiwarce. Proszę o informację ile będzie to kosztowało.”
I takich mail co dziennie z 10… nosz kur… nawet nie chce się odpisywać.
Następny mail:
“Prosze o wycenę fraz do TOP3-5-10 – “kosiarki”, “pilarki” itp. itd” – podpisano ktoś tam (czyt. konkurencja).
Zajebista sprawa ta fraza pozycjonowanie co? jeszcze zawsze można trafić na ileś tam mail dot. sprzedazy punktów ze spam-mailingu do 100 pierwszych stron na pozycjonowanie (oczywiście przez przypadek mailng został wysłany…), albo jakiegoś pokemona co chcę bardzo na praktyki. Ehh…
To jednak trzeba zrezygnować z powyższych pomysłów i zaatakować większą firmę, gdzie dostaniemy umowę na co najmniej 5 kafli/m-c, nie będą tak dupy zawracać – bo to nie jest ich jedyny kanał reklamy. Wystawiamy fakturkę co miesiąc, podsyłamy raport i mamy spokój. Umowę spisujemy na co najmniej 12 miesięcy, na korzystnych dla nas warunkach, bo i tak specjalista od marketingu, z którym rozmawiamy, ma takie pojęcie o marketingu, jak ja o surokatkach brazylijskich (w prostym i wulgarnym języku, lecz jakże trafnie ukazującym istotę rzeczy: gówno się zna). Bierzemy 6-12 firm takich albo większych i żyjemy sobie na dobrym poziomie. Fajnie co? Ale najpierw takie firmy trzeba jakoś zdobyć. A jak je zdobyć…? Znajomości, poczta pantoflowa, no i czasem przypadek.

